10 rzeczy, które zrozumie tylko druga matka

10 rzeczy ktore dziwia bezdzietnych

1. Kupa Twojego dziecka Cię nie obrzydza
Kiedy mój pierworodny był całkiem mały, koleżanka zadała mi pytanie odnośnie tego czy nie mam problemów z wycieraniem mu pupy. Czy nie robi mi się niedobrze? Hahaha, pomyślałam wtedy, że tylko jak urodzi własne dziecko, zrozumie, że kupka niemowlaka pijącego wyłącznie mleko, to nic innego, jak kupka Twojego niemowlaka. Jeśli wszystkie mamy miałyby odczuwać mdłości przy każdej zmianie pieluchy, świat zatonąłby pod ich wymiocinami lub dawno by wymarł.

2. Spanie z dzieckiem
Zanim stałaś się szczęśliwą mamusią, ile razy mówiłaś, że dziecko powinno spać w łóżeczku? Że nie mieszkać w Waszej sypialni, naruszać prywatności, tylko spać w swoim pokoju od małego? Jeśli miałaś takie plany, to ok, ale jak dotrzymałaś postanowienia to coś niesamowitego. Znam co prawda mamy, które za nic nie biorą dziecka do łóżka, ale jak dla mnie szacun. Albo jestem zbyt uległa, albo wygodnicka, żeby wstawać po 20 razy w nocy. No i jedna podstawowa zasada, moje dzieci, kiedy się oddałam za dłużej niż 15 minut, od razu mnie wzywały, jakby miały jakiś radar. Mimo zgorszenia całego świata, nie widziałam w tym nic złego.

3. Karmienie piersią powyżej roku
Karmić piersią, jasne trzeba, tylko że nie dłużej niż rok. Spotkałyście się z takim przekonaniem? Nawet lekarze potrafią przekonywać, że powyżej roku pokarm traci wartości, jest bezużyteczny i w zasadzie szkodzimy tym dziecku. Można mieć na ten temat różne zdania, ale nie bardzo rozumiem skąd nagle cycek wie, że jego czas 12 miesięcy się skończył i nagle truje?! Gdy przekroczysz magiczny rok, to już zaczyna być nienormalne, chore, zboczone, patologiczne. No ok, kto nie karmił, albo nie miał małego ssaka, który uwielbiał cyca mamy, ten nie zrozumie.

4. Awanturujące się dziecko
Rozwrzeszczane i tupiące dziecko, ewentualnie rzucające się i walące pięściami w podłogę
Taka sklepowa scenka, dziecko zaczynające sie awanturować, kiedy mama nie chce czegoś kupić. Żeby tego uniknąć najlepiej nie brać dziecka do sklepu, kiedy nie planujesz nic kupić. Jeżeli już, to warto spróbować odwrócić uwagę, co nie zawsze się udaje, można skapitulować, ustąpić i kupić. Można też iść w zaparte, wychodząc z rozwrzeszczanym maluchem pod pachą. Taka scena ściąga spojrzenia pełne politowania, zbulwersowane niewychowanym dzieckiem. Nikt, kto nie ma w domu małego wymuszacza, nie zrozumie, że takie sceny mogą być wpisane w wychowanie zbuntowanego dwulatka.

5. Płeć Ci obojętna
Czy pełnią macierzyństwa jest tylko posiadanie "parki"? Nie sądzę. Myślę, że czy ma się samych synów czy córki, to w gruncie rzeczy nie ma dla matki znaczenia, przynajmniej póki dzieci są małe. Czy rzeczywiście dla matki lepiej mieć córkę? Nie wiem, nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Jedno jest pewne. Matka kocha swoje dzieci niezależnie od płci. W końcu " nie ważne chłopczyk czy dziewczynka, ważne, żeby było zdrowe", to jest zdanie wypowiadane zwłaszcza przez kobiety w ciąży.
Jak urodziłam pierwszego synka, koleżanka, oczywiście nie planująca dziecka w najbliżej dekadzie, zapytała mnie, czy jakby mi się trafił drugi chłopak, to czy starałabym się jeszcze o dziewczynkę. WTF!? pomyślałam, znaczy, że szczęśliwą mamusią bym była, gdybym miała córkę? Mam dwóch chłopców, nie czuję się skrzywdzona przez los, że nie mam córki. Pierwszego chciałam chłopca, więc było po mojemu, ale w ciąży uważałam, że jakbym miała córkę nie byłoby problemu. W drugiej ciąży natomiast irytowały mnie zewsząd komentarze, że powinna być dziewczynka, do pary. Nie znałam wtedy jeszcze płci, ale moja ludzka przekora i kobieca intuicja podpowiadały mi chłopca.

6. Że spotykając się na kawie nerwowo zerkasz na zegarek lub telefon
Choćbyś zostawiła dziecko pod najlepszą opieką, podświadomie martwisz się czy wszystko w porządku, jak się ma. Sprawdzasz, ile czasu Cię nie ma, czy nikt nie dzwonił, czy nikt Cię nie wzywa na alarm.
Znajoma, zanim sama została matką wyśmiewała się z innej, że co chwilę patrzy na telefon, a dzieci pod dobrą opieką. Jako podsumowanie całej historii: sama nie rozstawała się z dzieckiem na dłużej niż pół godziny do 2,5 lat.

7. Zamiast iść na imprezę, wolisz czas spędzić w domu
Budzisz się w nocy po kilka razy, rano nie możesz pospać do oporu, dołącz do tego kaca, obawę o to jak Twoje dziecko uśnie, jeśli tylko Ty możesz je uśpić, żeby spokojnie zasnęło, to już chyba oczywiste, że wolisz skończyć imprezę o 22. Czyli zanim inni (czyt. bezdzietni) zaczną.

8. Twoim głównym tematem rozmowy jest dziecko
Nagle jest to Twój podstawowy temat? Jasne starasz się nie zamęczać nim otoczenia, ale siłą rzeczy spotykając inną matkę, możecie z czystym sumieniem rozmawiać o dzieciach.
Jakieś 10 lat temu, moja koleżanka z liceum miała na studiach swoją dobrą koleżankę, która urodziła dziecko. Oczywiście wtedy przestała być jej najlepszą koleżanką, bo "w końcu ile można słuchać o dziecku, jego nóżkach, kupkach itd.?" Wtedy, kiedy sama nie miałam dzieci, nie ruszało mnie to, teraz inaczej patrzę na to...

9. Dzieci, są jak mali iluzjoniści, albo wszędzie ich pełno, albo nagle rozpływają się w powietrzu
Nie możesz się opędzić od dziecka, robi wokół tyle siebie tyle zamieszania co parę osób, wymaga notorycznie uwagi. Ale zaraz, tylko odwrócisz wzrok.... nie ma. Wsiąkło jak kamfora. Ważne, jak się zaraz najdzie, ale ile stresu się można przy tym nabawić. Masakra. Moja dwójka to czasem jak czwórka, głośna, hałaśliwa, robiąca zamęt, chcąca zwrócić na siebie uwagę. Ale potrafią czasem zniknąć z oczu. Raz mieliśmy taką sytuację w sklepie. Lataliśmy wołaliśmy, ochroniarza pytaliśmy czy 4 latek sam nie wychodził. Okazało się, że moje pomysłowe dziecko wlazło w stojak z ubraniami i zadowolone, bo zrobiło rodzicom psikus. Nie wiem, ile bym go szukała, gdyby jakaś kobieta nie powiedziała mi, gdzie się rzeczy same ruszały. Cudem na zawał wtedy nie zeszłam, aż czasami korci mnie, żeby smycz nabyć.

10. Świat Ci się skurczył do kilkudziesięciu centymetrów
W pewnym sensie oczywiście i na trochę, ale jednak. Troszkę czasu musi zająć nim dostrzeżesz inne rzeczy, czasem krócej, czasem dłużej, ale Twoje życie zmieniło się o 180 stopni bezpowrotnie. Twoje wcześniejsze przekonania, plany ambicje, wszystko to ulega przewartościowaniu. Często zupełnie zmienia się wszystko, to co było dotąd ważne, nagle może zupełnie stracić na znaczeniu. Zaczynasz zupełnie inaczej patrzeć na świat. I to jest nieuniknione, ale za to wspaniałe.

3 komentarze :

  1. Dobre podsumowanie, tak to już jest z nami matkami że świat się kręci wokól naszych dzieci i wszystko co robią jest cudowne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Punkt 2 i 3 mnie nie dotyczy, natomiast z całą resztą jak najbardziej się zgadzam :) Pojawienie się dziecka to zawsze ogromna zmiana, a niekiedy nawet totalna rewolucja, którą często tylko osoby wtajemniczone są w stanie pojąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim największym zaskoczeniem były właśnie punkt 2 i 3. zapierałam się rękami i nogami, a wyszło jak wyszło. Jeżeli chodzi o punkt 6 kiedyś owszem tak było, teraz się wyleczyłam, i myśl o córci jedynie czasem przemknie po głowie, jak mam wychodne. Punkt 10 100% prawdy! My chyba kilka miesięcy nie widzieliśmy świata poza dzieckiem :P

    OdpowiedzUsuń

Jeśli choć trochę Cię zainteresowało co napisałam, będzie mi bardzo miło jak zostawisz komentarz, a na pewno zajrzę do Ciebie.

BeeMammy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka edytowany przez BeeMammy