Dziecko prawdę Ci powie...



Dziecko prawdę Ci powie... Czy rzeczywiście tak jest?

Dzieci uchodzą za istoty szczere i prawdomówne, które wypaplają wszystko o co się ich zapyta. Niekoniecznie wzbudzają tym zachwyt rodziców, którzy zostają jawnie zdemaskowani i niejednokrotnie publicznie ośmieszeni przez wyolbrzymioną uczciwość ich dziecka, które bez pardonu zapyta rodzica "czy właśnie skończył robić kupę", "palił papierosa na balkonie", że "piwo to napój jego taty", "a rodzice się kłócili". Niestety nie rozumie i nie zauważa zszokowanych, pełnych zgorszenia spojrzeń kierowanych w stronę rodziców i cmokań pod nosem po takim oficjalnym oświadczeniu. Przecież "dziecko zawsze mówi prawdę"... Co z tego, że nie raz nieco naciągniętą, bo "kłótnia" w jego języku może oznaczać zwykłą wymianę zdań, ojca z papierosem przyfilowało jeden raz, a piwo jest w domu od święta.  Dla zgorszonej pani, do której uszu to doleci, mogą być to dzikie burdy, gdzie alkohol się leje strumieniami, w domu lecą same ku..y, rodzinna patologia w wydaniu Superwizjera, a ojciec to alkoholik.

Syndrom Pinokia

Czasem są jeszcze skrajne przypadki zmyślonych historii czyli potocznie mówiąc jawnego kłamstwa, niczym syndromu Pinokia, jak "zdradzanie" pani w przedszkolu, że tata siedzi w więzieniu(!). Sama co prawda takiego doświadczenia nie miałam, ale słyszałam o dokładnie takim przypadku, kiedy zaskoczona przedszkolanka spytała ojca, kiedy wyszedł na wolność. Dzieci potrafią jednak ubarwiać rzeczywistość...

Ostatnio co prawda moje dziecko zrobiło się bardziej prawdomówne, ale był moment, że na pytanie "czy byliście z przedszkolem na placu zabaw", słyszałam niekoniecznie prawdę, albo "co było na obiad w przedszkolu" otrzymywałam odpowiedź, która zupełnie nie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Bo co ma wspólnego sznycelek, buraczki i ziemniaczki z leniwymi z masełkiem?! Generalnie niczemu (NICZEMU) co mój syn mówił, nie należało w 100% wierzyć, tylko dzielić  to przynajmniej przez pół.

A jednak prawdę powie...

No dobrze, to uczymy dzieci, że mają mówić prawdę, być szczere i uczciwe. Wspaniale, jeśli to się objawia słowami "mamo, ładnie wyglądasz", albo "ale jesteś piękna", nieco gorzej jeśli usłyszysz "ale jesteś stara"... Co zrobić, w końcu samą prawdę Ci mówi, dla niego nie ważne czy masz lat 25 czy 40 to jesteś mamą, więc z założenia kobietą wiekową, po prostu starą, w końcu w wieku lat 6 czas płynie nieco inaczej.
No i masz Mamusiu wyuczoną uczciwość. Niedzielny obiadek u babci, a młody wypala, że jadł nie będzie, bo mu śmierdzi, nie podoba się, nie smakuje, nie zje i już. I masz tu Matko, na co przyszło Ci tłuc do głowy, jak to kłamać nie wolno. Teraz dziecko masz szczere i świeć oczami przed teściową, jak to się Twoim dzieciom w dupach za przeproszeniem poprzewracało. Tego nie zje, tamtego nie, to mu śmierdzi tamto się nie podoba, pal licho jeszcze, jak to przy drugiej babci powie, własnej matce jakoś wytłumaczysz ten przypływ szczerości...
Albo na rodzinnej imprezie, gdzie nie tylko rodzina, pełna tolerancji się zjawia, paluszkiem Ci wskaże i konspiracyjnym szeptem, który bardziej przypomina głośną uwagę, na ucho powie "mamo, nie lubię tego pana!". I już, pozamiatane, w końcu nie wszystkich się lubić musi, ale Mama by wolała, żeby rzeczony pan jednak tej uwagi nie słyszał, w końcu czemu on winien, ale za to jakie szczere....
Mało wskazane również są, przepełnione jakże dziecięcą niewinnością pytania typu "to pan czy pani", "czemu ta pani ma łyse pół głowy" i inne, które nie do końca są rodzicowi na rękę, zwłaszcza jeżeli ktoś poza nim je słyszy.
To masz Mamo za swoje, najpierw prawdomówności oczekujesz, a  potem marudzisz. Dyplomacji się zachciewa, bo teraz pora tego się nauczyć... 

A Wasze dzieci mówią prawdę czy "prawdę"?

14 komentarzy :

  1. Prawda i tylko prawda, choć niestey czasem tak jak napisałaś bywa ona kłopotliwa. I tak dla przykładu moje dziecię wypaliło prosto z mostu do pielęgniatki że jej z buzi śmierdzi. Człowiek wstydu się najadł, kobieta biedna poliki aż czerwone miała. Jednak najlepszy był mój mąż, jako dziecko a było to w latak komuny, pierwszy raz zobaczył czarnoskórego człowieka i na cały dworzec się drze: Mamo, zobacz a tego pana to pastą do butów ktoś wysmarował, taki czarny jest. Takich anegdotek znam sporo na temat jego szczerości, i co istotne mówienie prawdy pozostało mu do dziś dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zly faktycznie. Dzieci potrafia wstydu narobic rodzicom i nie wiadomo jak sie zschowac po takich wyznaniach.

      Usuń
  2. Moja mala jest szczera i mowi ta druga prawde np przyjechali do moich rodzicow znajomi facet ma kozy swinie itp a mloda zatyka nos i mowi do babci co tu tak smierdzi dobrze ze facet troche gluchy wiec sie nie zorientowal, a mowienie "prawdy" typu co bylo w przedszkolu do jedzenia - sama herbata nic nie dali jesc, pani pozwala nam pluc na podloge, kiedys wchodze do pokoju cala sciana pomalowana kolorowa kreda pytam kto to zrobil a ona " mamo to magia" i badz tu zlym wiec trzeba brac na poprawe co mowi :-) tylko szkoda ze te starsze panie co nerwowo reaguja na opowiesci dzieci nie pamietaja ze ich dzieci kiedys tez wymyslaly i klamaly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ma niezla wyobraznie. No tak "zapomnial wol jak cieleciem byl"

      Usuń
  3. Ja zdecydowanie wole prawdę i tylko prawdę - choć faktycznie czasami wstydu się najem ( a trzeba pamiętać, że nasz Bąbel wciąż jeszcze niewiele mówi - więc co dopiero będzie potem? ;) ) Ale sama również należę raczej do osób, które mówią co myślą prosto z mostu - i w dzieciach też mi się ta cecha bardzo podoba, bo często pozwala nam, dorosłym, dostrzec pewne rzeczy czy zjawiska, z których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, chociaz dzieci oviektywne do konca nie sa, bo jak moj syn ostatnio glosno stwierdzil "czemu inni rodzice sa brzydcy a ty z tata tacy ladni" to badzmy szczerzy ale to jego subiektywna poki co ocena:)

      Usuń
  4. dziecięca prawda, to czasami bardzo niewygodna dla doroslego prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie czasem w zakłopotanie wpędza dziecięca bezpośredniość...ich pytania o niepełnosprawność innych ludzi, cóż...Dobrze, że te osoby mają do siebie i swojej choroby dystans... A prawda mnie często pakuje w tarapaty...oj, często...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak o niepelnisprawnosc to trudne pytania. Zawsze sie staram nie pokazac po sobie ze mi glupio tyljo potraktowac chorobe jako cos normalnego

      Usuń
  6. Moja na razie nie mówi za wiele, więc wszystko jeszcze przede mną :) Ale już jestem ciekawa, jak to będzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój syn wszedł niestety w taki wiek, że zaczął często kłamać, staramy się z tym walczyć i mam nadzieję, że wygramy, ale na razie często rzuca nam różne ściemy, naiwnie myśląc, że się nie zorientujemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sporo dzieci tak testuje rodzicow

      Usuń
  8. Prawda i tylko prawda! Ostatnio mój synek zapytał dlaczego tata kupił taki brzydki dywan? Ale to nic w porównaniu do tego co wypalił w sklepie "dlaczego ta pani jest taka gruba" w pierwszej chwili udałam, że nie słyszę, bo wiedziałam, że na jednym pytaniu się nie skończy, ale że dziecko mam dociekliwe postanowił powtórzyć pytanie 10 razy głośniej i oczywiście z palcem wymierzonym w obiekt jego zainteresowania...

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha. Sama cos podobnego przeszlam w stylu" czemu ta pani taka brzydka".masakra

    OdpowiedzUsuń

Jeśli choć trochę Cię zainteresowało co napisałam, będzie mi bardzo miło jak zostawisz komentarz, a na pewno zajrzę do Ciebie.

BeeMammy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka edytowany przez BeeMammy