Czy opłaca Ci się pracować?

praca za niska pensje


Pieniądze są rzeczą względną. Nie da się jednoznacznie określić co to znaczy "dużo", a co znaczy "mało". To, co dla jednego będzie "marnymi groszami", dla innego będzie szczytem marzeń. Zasadniczo jednak chyba każdy chciałby zarabiać lepiej czy mieć więcej na koncie. A z pieniędzmi jest tak, że "apetyt zaś rośnie w miarę jedzenia". Im więcej zarabiasz, tym Twoje ambicje idą w górą, im więcej masz, tym więcej wydajesz, im więcej dostajesz, tym więcej chcesz. Takie błędne koło poniekąd. To tak jak z dzieckiem i zabawkami. Im częściej dostaje nową, tym szybciej chce kolejną, a im rzadziej, tym dłużej cieszy ta, którą w końcu dostanie.

Jakiś czas temu moja znajoma stwierdziła, że "za 2 tysiące złotych nie opłaca się pracować". Oniemiałam. Fakt, na pewno zarabiała wówczas i pewnie zarabia znacznie więcej, ale żeby publicznie przedstawiać takie twierdzenie? Mówiąc szczerze, moja myśl była jedna: w d...głowie się jej poprzewracało. Przecież sama kiedyś zaczynała na pewno od takiej lub nie wiele wyższej pensji, a teraz twierdzi, że się za tyle nie opłaca. No tak, twierdząc, że średnia krajowa dochodów w Polsce wynosi prawie 4 tys. złotych (nie ważne, że brutto), to 2 tys. to przy tym marniutko. Nie ważne, że do średniej krajowej wlicza się tez najbogatsze osoby, których wpływy wynoszą kilkanaście, czy kilkaset tysięcy złotych na miesiąc. Nie ważne, że tak wiele osób tyle zarabia i nie ma perspektyw na więcej. Nie ważne, że tak wiele osób tyle dostaje nieadekwatnie, za cały miesiąc swojej ciężkiej pracy. Po co to robią, skoro im się to nie opłaca? Po co pracować na kasie w sklepie, albo stać za ladą, po co smażyć hamburgery albo kręcić lody z automatu, po co myć podłogi albo sprzątać? Po co, skoro to się nie opłaca?! Czy ludzie, którzy zarabiają mniej niż ta średnia krajowa to ludzie gorszego gatunku? A może nie wykształceni? Bzdura! Wiesz przecież, tak samo jak ja, że wykształcenie z wysokością pensji ma tyle wspólnego, jak planowanie ślubu z rocznym wyprzedzeniem, że się trafi na wymarzona pogodę (pomijam tu stereotypowo- moherowe przesądy, że sobie panna młoda nie zasłużyła).
Co zatem powinni zrobić Ci, których pensja w mniemaniu innych osób zakrawa o kpinę? Zacząć żebrać, chodzić po śmietnikach czy zacząć kraść? Otóż nie. Nie ma pieniędzy, za które nie warto pracować. Pracujesz za tyle, ile Ci dadzą. Żeby mieć co na siebie włożyć, żeby mieć co jeść, żeby żyć. Jasne, może kiedyś zarobisz więcej, może już zarabiasz, a może i nie. Wiesz jednak, że nie możesz tak myśleć, że za tyle i tyle, to się nie opłaca. Jakby Ci więcej nigdzie nie zaoferowali, to by Ci się opłaciło. 
Jeśli przez głowę chociaż raz przeszła Ci podobna myśl jak mojej znajomej, to dobrze, że to czytasz.

Pamiętaj, że kiedyś gorzej Ci się powodziło. Pamiętaj, że ludzie nie są warci tyle, ile wynosi ich pensja na koncie. Pamiętaj, że jutro wszystko możesz zostać bez swojej posadki i znów gorzej zarabiać.

Nie pracuję. Ba, też mogę powiedzieć, że mi się za 2 tysiące nie opłaca. Przy dwójce dzieci, koszty przedszkoli, opiekunek podczas chorób wyniosłyby nie wiele mniej. Tylko nie byłoby czasu, który można by im poświęcić, czasu wyłącznie dla nich, który może im dać jedno z rodziców. Mimo to, nigdy w życiu bym nie powiedziała, ze za jakąś kwotę nie warto pracować. Pomijam tu fakt, że jestem na garnuszku męża. Oczywiście, ta sama znajoma stwierdziła, że "nie mogłaby być na utrzymaniu męża". Wcale nie dziwię się, też bym nie mogła, gdybym nie dzieci, które wymagają opieki, raz że młodszy jest jeszcze mały, a dwa, że w ich chorobie z całą pewnością wymagają większej troski. 
Każdą sytuacje łatwo oceniać, jak się w niej nie jest. Jeśli stać Cię na 6 par butów w miesiącu, najnowaszego (albo nieco starszego) "ajfona", wakacje dwa razy do roku na Kanarach i w dodatku nie masz kredytu na dom, albo mieszkanie, to gratuluję, że Twoja praca jest wysoko nagradzana. Pomyśl jednak o pani z mięsnego, o dozorczyni, którą mijasz codziennie rano na klatce, albo o listonoszu, że oni maja mniej, a jednak muszą pracować. I to pewnie nawet za nie całe 2 tysiące...
Cóż, przynajmniej dobrze, że mój mąż zarabia tyle, że może mi się "nie opłacać pracować":)

15 komentarzy :

  1. Ja natomiast mam kolegę co myśli podobnie i zmienia pracę jak rekawiczki. Ja należę do osób, które lubią i chcą pracować nawet za te marne grosze, za które innym się nie chce/opłaca. Lepszy rydz niż nic to jest moje zdanie. :)

    Pieniądze zmieniają człowieka. In większa pensja tym wieksze mniemanie o sobie.



    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sie zgadzam ze mniemanie rosnie. Chociaz z pewnoscia nie kazdemu ale wlasnie takie przypadki mialam na mysli

      Usuń
  2. Moim skromnym zdaniem praca jest ważna ale jeśli miałabym wybierać pracowanie za bardzo marną kasę, to wolę być z dzieckiem w domu, wspierać jego rozwój i jednocześnie pracować zdalnie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tak. Mi raczej chodzilo o ogolne podejscie do faktu pracy przrz osoby zazwyczaj bezdzietne

      Usuń
  3. Moja koleżanka wyjeżdża ciągle na truskawki bo jak mówi "za 8 zł za godzinę to ona robić nie będzie...". Hm, tak się zastanawiam tylko ile ona jeszcze da radę tak jeździć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt to jest praca na chwile. A pot roznie bywa.

      Usuń
  4. Mnie strasznie bulwersują dysproporcje w zarobkach, np. dlaczego piłkarz ma zarabiać krocie? Co on takiego wyjątkowego robi? A nauczyciel, który wykonuje dużo bardziej odpowiedzialną i ważniejszą pracę, ledwo wiąże koniec z końcem... Czy to jest normalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wyksztalcenie nie idzie w parze z zarobkami. Ale bym nie generalizowala. Pilkarze z tego co wiem to krocie maja raptem w kilku klubach w pl w dodatku tak na prawde graja po kilka lat a potem maja takie same prace jak inni. No chyba ze mowimy o takich z reprezrntacji ale to inna rzecz, a nauczyciele fakt marnie. Mialam jednak kilku takich w swoim zyciu ktorzy robili z siebie meczennikow powtarzajac jak to sie musza z nami meczyc a wiecej by zarobili na sprzedawaniu kartofli. To sie pytam po co sie meczyli bo powolania raczej nie mieli.

      Usuń
  5. Dysproporcja w zarobkach jest spora ale też są zawody gdzie są to osoby wysoko wyspecjalizowane i oni mogą mówić i dyktować warunki. Ja wiem, że żadna praca nie hańbi a nie ma co się oszukiwać każdy z nas zaczynał od płacy minimalnej

    OdpowiedzUsuń
  6. I to chuba byloby trafne podsumowanie tego co mialam na mysli, ze zadna praca nie hanbi i przez to nie mozna klasyfikowac ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy byłam na studiach większość z ludzi z mojego roku biegała na staże. Zasuwaliśmy tam za darmo, albo za 300 -500 zł, pracując po 6 godzin dziennie. Czy to był wyzysk? Być może...Czy opłacało się pracować za tak niewielkie pieniądze? Niektórym pewnie by się nie opłacało...Ale kiedy skończyliśmy studia nasze CV było bogate i wszyscy dostaliśmy bez problemu pracę...Mimo, że parzyliśmy kawę i pracowaliśmy dużo za mało nasza praca się płaciła...:) Ja uważam, że żadna praca nie hańbi, a duże pieniądze często (choć nie zawsze) idą w parze z doświadczeniem i umiejętnościami...

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie akurat wykształcenie (niestety)nie przełożyło się na wysokość zarobków - bo po studiach znalezienie pracy w wyuczonym zawodzie na naszym terenie graniczyło z cudem, więc złapałam jakąkolwiek pracę, która pierwsza wpadła mi w ręce. Miała być tylko przejściowym rozwiązaniem, a potem z różnych przyczyn przepracowałam tam ponad 5 lat. Z perspektywy czasu - uważam ten okres za lata stracone. Nie powiem nigdy, że mi się pracować "nie opłacało", bo jednak mogłam pozwolić sobie na pewne wydatki - ale na dzień dzisiejszy raczej nie zdecydowałabym się na pracę, w której wynagrodzenie jest zupełnie nieproporcjonalne do wykonywanych obowiązków. No chyba, że nie miałabym innego wyjścia - ale mam nadzieję, że nie zostanę nigdy w ten sposób przyparta do muru...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, jaki był cel Twojego postu - UŚWIADOMIĆ!
    Bo tym, co się dobrze powodzi szybko zapomina się, że inni mogą mieć gorzej! Niech to powie matce 3 dzieci, której mąż zmarł, na której głowie został kredyt, prowadzenie domu i utrzymanie dzieci. Tak - ona na pewno będzie czekała na to, aż ją ktoś zatrudni za 5 tyś bo za 2 z domu nie wyjdzie! Różne są sytuacje w życiu. Jeśli jej się nie opłaca - fajnie, gratuluję, ale niech nie twierdzi, że w ogóle nie opłaca się pracować robiąc głupców z tych, co za takie pieniądze wylewają siódme poty - bo nie są głupcami jak widać - mają priorytety i cele ciężko na nie pracując!
    Przykro, że ludziom tak łatwo jest nieobiektywnie oceniać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie to mialam na mysli tak jak napisalas.Bo wcale nie to ze ktos mogac zarobic 5 tys pojdzie do pracy za 2, bo jest oczywiste ze to mu sie nie oplaci.

      Usuń
  10. Według mnie zawsze opłaca się pracować, nawet za marną pensję... A takie lekceważące komentarze mnie tylko wkurzają. W Polsce obecnie jest taka rzeczywistość, że te 2 tys. na rękę to dla niektórych szczyt marzeń! Gdy swego czasu straciłam pracę, to znalazłam inną, jakąkolwiek, z pensją, uwaga, 1 460 zł! Czy uważam, że straciłam ten czas, że się nie opłacało? Nie, absolutnie nie! Traktuję to jako inne doświadczenie, jako naukę nowych umiejęstości. Poznałam tam jedną z najlepszych ekip ludzi, z jaką udało mi się w życiu pracować. Warto pamiętać, że praca to nie tylko pensja, to też doświadczenie, ludzie, nauka nowych rzeczy.
    A może dlatego, że pracowałam za takie "marne pieniądze" teraz bardziej doceniam swoją obecną pensję? Każdemu przydałby się taki epizod w życiu :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli choć trochę Cię zainteresowało co napisałam, będzie mi bardzo miło jak zostawisz komentarz, a na pewno zajrzę do Ciebie.

BeeMammy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka edytowany przez BeeMammy